Tytuł:
Shingeki no Kyojin
Gatunek: akcja, horror, tragedia,fantasy, dystopia
Rok
wydania: 2013
TWÓRCY:
Studio: Wit Studio
Autor: Isayama Hajime
Reżyser: Tetsuro ArakiMuzyka: : Hiroyuki Sawano
Studio: Wit Studio
Autor: Isayama Hajime
Reżyser: Tetsuro ArakiMuzyka: : Hiroyuki Sawano
Anime
przedstawia przygody chłopca o imieniu Eren Yeager, który
wychowywany jest wraz z przybraną siostrą Mikasą przez kochających
rodziców. Oprócz nich ważnym bohaterem jest blądwłosy Armin
Arlert - ich przyjaciel. Akcja osadzona jest w niezwykle brutalnym i
przerażającym świecie, który przypomina średniowieczne fantasy.
Ludzie żyją w strachu przed humanoidalnymi, ogromnymi istotami,
które zabijają i pożerają każdego człowieka napotkanego na
swojej drodze. Rasa ludzka jest na skraju wyginięcia, przy każdym
ataku Tytanów - bo tak nazywają się te monstrualne potwory - ginie
ogromna ilość ludzi. Ich jedyną szansą na przetrwanie są
gigantyczne mury, za którymi się kryją oraz Oddziały Zwiadowców,
którzy dzięki wyspecjalizowanemu sprzętowi są w stanie zadać
Tytanom śmiertelne rany. Akcja rozpoczyna się w momencie, gdy
ogromny, 60-metrowy Tytan narusza mur, a mniejsi Tytani niszczą
rodzinną wioskę Erena oraz zabijają jego matkę. W wyniku tych
wydarzeń główny bohater wraz z siostrą i przyjacielem wyrusza do
innej wioski, w której zaciąga się do wojska oraz przyrzeka sobie,
że zabije każdego Tytana napotkanego na swojej drodze.
Shingeki
no Kyojin stało
się niezwykle kontrowersyjnym anime w krajach sąsiadujących z
Japonią, co wcale mnie nie dziwi. Choć oglądałam już wiele
tytułów, w których krew i oderwane części ciał były ważnymi
elementami, to żadnego z tych anime nie mogę porównać do właśnie
tego, które teraz recenzuję. Produkcja ta wstrząsnęła mną
niesamowicie, kiedy obejrzałam pierwsze odcinki i stanęłam twarzą
w twarz z przerażającą potęgą Tytanów - zaniemówiłam.
Szczerze i otwarcie przyznaję, że nie wiedziałam, co powinnam o
tym anime myśleć, ponieważ wizja tak monstrualnych, brutalnych,
niezłomnych i praktycznie niezniszczalnych potworów wydaje mi się
być niemożliwa do ogarnięcia. Bezbronność ludzka wobec Tytanów
w tym anime powoduje, że ogarnia mnie strach i przede wszystkim
respekt dla autora, który stworzył tak niezwykłą mangę. I to
właśnie nie krew, resztki ciał czy brutalne śmierci wstrząsnęły
mną najbardziej, a właśnie ta bezbronność i niemoc rodzaju
ludzkiego w świecie, w którym walka z Tytanami wydaje się być
beznadziejna i niemożliwa do zwyciężenia.
Na
szczególną uwagę zasługuje kreska, ponieważ z całą pewnością
jest nietypowa i bardzo wyróżnia się spośród innych anime, które
już oglądałam. Pogrubione linie dają postaciom nietypowego
wyglądu, ale z drugiej strony mam wrażenie, że sposób rysowania
bohaterów nieco wpływa na ich mimikę przy wyrażaniu uczuć jak
chociażby przerażenia czy wściekłości. Niektóre emocje wypadają
komicznie, a ja czasami zadaję sobie pytanie, czy to z twarzami
bohaterów jest coś nie tak, bo - muszę przyznać - właśnie na to
wygląda. Pomimo tego, że w niektórych ujęciach twarze bohaterów
wypadają bardzo nieatrakcyjnie, to mimo wszystko ta nietypowa kreska
dzięki swojej oryginalności na długo zapadnie mi w pamięć.
Sprawę
Tytanów poruszyłam już troszkę wyżej, ale jest to zdecydowanie
niewystarczająco, bo choć nie mogę napisać o nich zbyt wiele (1.
nie za wiele o nich wiadomo i 2. nie chcę zdradzać szczegółów z
mangi i anime), to koniecznie muszę przybliżyć ich sylwetki. Tak
jak napisałam, nie ma o nich zbyt wielu informacji, podczas
oglądania anime pojawia się mnóstwo pytań, a na zaledwie
niewidoczną garstkę z nich udzielane są odpowiedzi, przez co widz
ogląda każdy odcinek z wielkim niedosytem, bez większej wiedzy na
ich temat. Wszystko to związane jest z wydarzeniami, które mają
dopiero nastąpić. Tytani sprawiają wrażenie apatycznych, brak
jakiegokolwiek wyrazu emocji na ich twarzach potęguje jedynie
wrażenie, że są pewnego rodzaju potworami. Wśród Tytanów
pojawiają się wyjątki, tzw. Odmieńcy, którzy wyróżniają się
swoim zachowaniem.
Z
początku bohaterów jest niewielu, jednak oczywiście z biegiem
wydarzeń pojawia się coraz więcej postaci, szczególnie wtedy, gdy
Eren wstępuje do wojska. Jak wiadomo - niektórych da się bardziej,
innych mniej polubić, jednak większość bohaterów to naprawdę
sympatyczne osoby, zdeterminowane, które pomimo przerażenia na
widok Tytanów (nie należy zapominać, że to w większości
praktycznie dzieci, a nie dorośli ludzie) niezłomnie stają z nimi
do walki. Moją największą przychylność zdobyła Mikasa
(następnie ktoś zupełnie inny, jednak ta postać, pojawia się
dopiero w późniejszych odcinkach), czyli przybrana siostra głównego
bohatera - jest małomówna, raczej nie okazuje emocji, jednakże
jeżeli chodzi o sposób walki z Tytanami i zwinność - niewielu
może się z nią równać. Jeżeli ktoś z was dzięki tej recenzji
zapragnie obejrzeć to anime, muszę doradzić, aby nie przywiązywać
się do postaci - giną oni szybciej niż bohaterowie Gry
o tron.
Główny
bohater to trochę bardziej skomplikowany przypadek, ponieważ nie
tak do końca przypadł mi do gustu. Na samym początku sprawia
wrażenie bezmyślnego, impulsywnego chłopca, który z miejsca chce
rzucić się do walki, pomimo logicznych argumentów przyjaciół
odradzających mu takie postępowanie. Z biegiem jednak czasu wyrabia
się, przestaje być taki narwany, a jego charakter normuje się. Nie
jest przedstawiony jako niezwyciężona postać i to podoba mi się
najbardziej, ponieważ mam dosyć idealnych charakterów, którzy
właśnie z tego powodu stają się dla mnie antybohaterami. Eren to
z pozoru całkiem zwyczajna postać, jego zdolności w walce
wykraczają niewiele powyżej normę.
Akcja
toczy się tutaj w bardzo nierównomierny sposób. Na samym początku,
tj. pierwsze dwa odcinki jest jej sporo, później znacznie słabnie
i w pewnym momencie znów skacze w górę - tak jest kilka razy.
Dlatego też zdecydowanie proponuję zapoznać się z mangą,
ponieważ z anime jest tak, że twórcy postanawiają dodać coś od
siebie, dlatego niektóre momenty są po prostu przegadane, kiedy to
w mandze ich nie ma i toczy się normalna, czasami naprawdę
przebojowa akcja. Dlatego ja sama już po 20 odcinku anime od razu
uciekłam do mangi, która wciąż jest ukazywana i akcja w niej
poleciała znacznie bardziej do przodu, więc można zapoznać się z
niektórymi wydarzeniami „na zapas” i po prostu czekać, aż
pojawią się w anime.
Pod
względem muzycznym jest tu troszkę gorzej. W trakcie niektórych
scen muzyka jest doskonała i idealnie dopasowana do akcji, przez co
powoduje wzrost napięcia i oczekiwanie na to, co wydarzy się za
chwilę. Niestety ani opening, ani ending nie zwrócił mojej uwagi,
według mnie muzyka tutaj jest całkowicie przeciętna i niczym się
nie wyróżnia. Nie wpada w ucho, nawet po wielokrotnym
przesłuchaniu.
Shingeki
no Kyojin to także świetny shounen, niektóre sceny walk
są tutaj naprawdę zjawiskowe i budzą mój ogromny podziw.
Większość z nich jest niestety skazana na porażkę, co powoduje
największy smutek. Mamy tutaj również doskonały
postapokaliptyczny klimat oraz niezłą dawkę horroru. Jednak przede
wszystkim jest to świetne studium ludzkich reakcji w obliczu
zagrożenia i nieuniknionej śmierci, bo tak naprawdę członkowie
Oddziału Zwiadowców są najbardziej narażeni na śmierć i
pożarcie żywcem przez Tytanów.
Coś chyba się rozpisałam (bardzo :)) wybaczycie Cobrze?



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz