sobota, 31 maja 2014

Dance in Vampire Bund

Tytuł: Dance in the Vampire Bund
Gatunek: Akcja, horror, romans, zjawiska nadprzyrodzone
Rok wydania: 2010

TWÓRCY:
Studio: Shaft
Autor: Nozomu Tamaki
Reżyser: Akiyuki Shinbo
Muzyka: Akio Dobashi

OPIS:

JAKIE SĄ WAMPIRY?

Pierwowzorem anime Dance in the Vampire Bund jest manga autorstwa Nozomu Tamakiego. Ukazuje się na ona, poczynając od 2006 r., w magazynie Comic Flipper i doczekała się już ośmiu tomów. Warto o tym wspomnieć, bowiem przez większość serii fabuła jest wiernym odwzorowaniem wydarzeń w mandze. Adaptacji komiksu podjęło się studio Shaft
Są skryte...

Akcja „Dance in the Vampire Bund” rozgrywa się we współczesnej Japonii, gdzie wampiry postanowiły zbudować swoje państwo z prawdziwego zdarzenia. O wiele bardziej interesującym faktem będzie stwierdzenie, że rasa krwiopijców uczyniła to całkowicie jawnie, ogłaszając swe istnienie. Plan był bardzo śmiały zwłaszcza dlatego, że firmowała go sama królowa rasy krwiopijców –Mina Tepes. Obiecała ona japońskiemu rządowi, że za przekazanie zbudowanej nieopodal Tokio wyspy i ustanowienie tam swoistej autonomii, Japonia otrzyma bardzo wymierne korzyści finansowe. Mina jednak politykowała bo musiała, natomiast, jak każda – choćby tylko duchem – nastolatka, przeżywała także swoją pierwszą prawdziwą miłość. Jej oblubieńcem był niejaki Akira Kaburagi Regendorf. Niestety chłopiec ten cierpiał z początku na wyjątkowo rozległą amnezję. Zapomniał np. że z wzajemnością kocha Minę, że wampiry tak naprawdę istnieją, ale co bardziej istotne, zupełnie wyleciała mu z głowy informacja, że jest wilkołakiem. Nawet zdążył poczuć sympatię do koleżanki z klasy – Yuki Saegusy. Jednak Mina w sprawach sercowych była bardzo zaborczą osóbką. Ponadto obecność Akiry miała także wymiar praktyczny. Wszak ktoś musiał ją chronić przed skrytobójcami, politycznymi ekstremistami z jej własnego gatunku, tudzież innymi obleśnymi osobnikami, chcącymi ją seksualnie wykorzystać.
ale zarazem kochają być w telewizji

Fabuła „Dance in the Vampire Bund” podzielona jest na kilka dość wyraźnie wyodrębnionych elementów. Pierwszym i z początku najważniejszym jest wampirze political fiction. Widz zapozna się m.in. jak przebiegały negocjacje z japońskim rządem czy też walka z ekstremistami, chcącymi zaprzepaścić szansę na porozumienie między wampirami a ludźmi. Należy tutaj podkreślić bezwzględność, jaką wykazują się obie strony, by osiągnąć swe cele, a co za tym idzie relatywnie niewielki stopień naiwności przedstawionych wydarzeń. Władzy – jak powszechnie wiadomo – towarzyszą pieniądze i seks… nie, nie robaczki… nie tym razem, gdyż drugim istotnym wątkiem jest miłość między Miną a Akirą! Abstrahując od faktu, że Mina lubi spać razem z nim w jednym łóżku, to uczucie jakie łączy tę parę jest jak najbardziej platoniczne. Akira bowiem będzie musiał nie raz i nie dwa naharować się, by udowodnić Minie, że jest jej godzien. A nie będzie to takie proste, gdyż inne ponętne dziewczęta będą mniej lub bardziej celowo wystawiały go na próbę. Oba wątki są dość umiejętnie połączone i nie „gryzą” się, lecz wzajemnie dopełniają. Należy to niewątpliwie zapisać na plus. Łączą się one jednak na pewnym etapie z jakże nieodłącznym elementem życia każdego młodzieńca i dziewczęcia – szkołą. Niechaj się potencjalny widz nie obawia! Jest to zaledwie dodatek do dwóch powyższych i seria tylko na chwilkę zmienia się w szkolną komedyjkę z wątkiem społeczno - obyczajowym. Bowiem nastrój samego anime jest od początku do końca jak najbardziej poważny i rzadko zmienia się w mimowolną satyrę. Akcja biegnie dość szybko i poza kilkoma scenami twórcy nie zostawiają widzowi miejsca na oddanie się refleksji, podporządkowując wszystko tempu wydarzeń. A szkoda, bo rozważania o polityce mogłyby być bardzo ciekawe. Także samo połączenie tylu wątków w krótkiej serii może się wydać potencjalnemu widzowi trochę na siłę. Ale to wszystko „może”. Podsumowując wywody: jak na dwunastoodcinkową serię jest nieźle, choć piać z zachwytu też raczej nie będziecie.
Żadnej – nawet tej brudnej – pracy się nie boją…

Dance in the Vampire Bund należy do tych anime, które posiadają jedną, ale maksymalnie dopieszczoną postać. Przy niej reszta bohaterów zawsze będzie się wydawać płaska, niczym dobrze wyheblowana deska. Oczywiście mowa tutaj o Minie Tepes. Ma ona iście janusowe oblicze. Z jednej strony to oświecona lecz absolutna monarchini, uzasadniająca swe działania dobrem poddanych. Dla osiągnięcia celów gotowa jest nawet naruszyć podstawowe zasady etyki. Jest to jednak usprawiedliwione niemniej bezlitosnymi posunięciami jej przeciwników. Mina nie jest demokratką, nie narusza panującej arystokratyczno-rodowej struktury wampirzego społeczeństwa. Jednak nie jest także szczególnie konserwatywna jak szlachta. Nie dzieli np. swych poddanych na lepszych i gorszych wedle funkcjonujących przez wieki przekonań. Staje w obronie wilkołaków i tych z wampirów, które usunęły swe kły i nie żywią się krwią. Poza tym jednak Mina to zwykła dziewczyna, którą ważne obowiązki pozbawiły dzieciństwa i dlatego marzy o prawdziwej miłości, gronie oddanych przyjaciół itp. Te dwie twarze Miny znakomicie ze sobą kontrastują, choć nie ma co ukrywać, że uczucia naszej protagonistki są jednak z czasem wysuwane na pierwszy plan.
ale dbają o higienę

Pozostali bohaterowie to nieszczególnie interesujący osobnicy. Akira jest do niej tak przywiązany, że wszelkie próby zmiany jego priorytetów są skazane na niepowodzenie. A to dlatego, że zawsze – inaczej niż Mina – postępuje szlachetnie a co za tym idzie przewidywanie. Yuki z kolei pozbawiona jest jakiejkolwiek charyzmy, a jej wpływ na toczące się wypadki jest znikomy. Ot taka kawaii dziewczyna z dużym biustem i maślanymi oczyma. Z postaci, które nie występują w mandze uwagę zwraca jeszcze niejaka Mei Ren. Nie tylko uświadamia widzowi, jak bardzo niebezpieczne mogą być landrynki, ale dość długo i skutecznie maskuje swe prawdziwe cele i dostarcza nam kilku ostrych zwrotów akcji. Co łączy wszystkie postacie pozytywne? Niewątpliwie są one sympatyczne, ale - poza kilkoma przypadkami - ich postępowanie można łatwo przewidzieć. Z kolei antagoniści są przedstawieni bardzo powierzchownie, a ich poglądy i działania raczej na pewno nie znajdą zrozumienia u widzów. Podsumowując, gdyby nie Mina, to postacie byłyby niezbyt wyróżniającym się elementem na tle innych anime.
Lubią chłopców, tak dużych…

Muzyka stoi na przyzwoitym poziomie, a przy tym występuje tutaj kilka utworów, które mogą na dłużej zapaść w pamięć słuchacza. OST dobrze podkreśla zachodzące na ekranie wydarzenia jak i tworzy - pożądany dla anime o wampirach - mroczny, nieraz podniosły klimat.
jak i małych

Od strony graficznej ”Dance in the Vampire Bund” odkrywałam dwa razy. Na początku specyficzny sposób przedstawiania kolejnych sekwencji mnie drażnił, czynił bowiem odbiór fabuły „poszatkowanym”. Potem jednak wydał mi się nawet w pewnym względzie awangardowy, a już na pewno charakterystyczny dla Akiyuki Shinbo. Sposób rysowania postaci jest nienaganny, zwraca jednak uwagę specyficzne kadrowanie np. znaczna ilość zbliżeń na oczy czy usta bohaterów. Tła są szczegółowe, nieodbiegające od dzisiaj przyjętych standardów. Często jednak wykorzystywane są fotografie pomieszczeń czy realnie istniejących budynków. Co do animacji to prezentuje się ona przyzwoicie, postacie poruszają się naturalnie, ale tutaj znowu nadzwyczaj często wykorzystywany jest swoisty „slow motion”. Powyższe obserwacje mogą być uznane zarówno za próbę wyjątkowo perfidnego poczynienia oszczędności, tudzież jako przejaw nietuzinkowego stylu Shaft. Jest to także jeden z tych przypadków, gdy strona wizualna potrafi wpłynąć na rozumienie przez widza treści anime, który jeśli nie jest zaznajomiony z mangą, może się niekiedy pogubić. Jeśli natomiast zna pierwowzór, aż nazbyt często może się zastanawiać: „dlaczego oni to tak skopali? Przecież ta scena w komiksie jest po prostu genialna!”. Kolorystyka jest wyrazista, ale zarazem mroczna, co nadaje odpowiedniego dla anime o wampirach klimatu. „Dance in the Vampire Bund” jest produkcją dość brutalną, ale z racji faktu, że większość ofiar stanowią rozsypujące się na proszek wampiry, nie razi ona szczególnie.
Uwielbiają macać…

Jest jeszcze jedna cecha, która wyróżnia „Dance in the Vampire Bund”, czyniąc z niej zarazem pozycję wzbudzającą kontrowersje. Ukazane tutaj związki w dwóch przypadkach łączą nastoletnie – choćby z wyglądu – dzieci z osobami starszymi. Mina nie jest osobą pruderyjną, pozwoli np. by Akira natarł ją olejkiem, nosi dość kusą bieliznę, albo mierzy się z przeciwnikami odziana tylko w obrus. To się po prostu ociera o pedofilię, i to znacznie bardziej niż np. słynne ”Strike Witches”. Poruszmy jeszcze kwestię klatki piersiowej. O ile Mina biustu nie posiada, to inne panie mają się czym pochwalić. A obcisłe wdzianka tylko podkreślają ich krągłości, zarówno te położone wyżej jak i niżej.
i być macanymi


Dance in the Vampire Bund” jest pozycją, która może nieprzygotowanego widza niemile zaskoczyć. Jednak jeśli uda się wam przetrzymać pierwszy szok, można tutaj dostrzec kilka zalet. Fabuła dość często zaskakuje zwrotami akcji, a przy tym jest szybko i sprawnie poprowadzona. Nie odnajdziemy tutaj np. dłużyzn, jakie mogą towarzyszyć romansom. Z drugiej jednak strony, jeśli ktoś zapoznał się wcześniej z mangowym oryginałem zapewne poczuje niedosyt. Postacie są generalnie dość jednowymiarowe i przewidywalne, ale Mina wyrównuje te niedostatki z nawiązką. Także ogólne wrażenia audio-wizualne nie pozostawiają wiele do życzenia. Komu można polecić tę serię? Na pewno powinni ją zobaczyć fani wampirów, bowiem ich świat został tutaj pokazany kompleksowo a miejscami nawet nowatorsko. Poza tym, również osoby akceptujące styl Shaft nie będą rozczarowane… tak samo jak pedofile.


Kyuuketsui

wtorek, 4 marca 2014

Shingeki no Kyojin

Tytuł: Shingeki no Kyojin


Gatunek: akcjahorrortragedia,fantasydystopia
Rok wydania: 2013

TWÓRCY:
Studio: Wit Studio
Autor: Isayama Hajime
Reżyser: Tetsuro ArakiMuzyka: Hiroyuki Sawano
Anime przedstawia przygody chłopca o imieniu Eren Yeager, który wychowywany jest wraz z przybraną siostrą Mikasą przez kochających rodziców. Oprócz nich ważnym bohaterem jest blądwłosy Armin Arlert - ich przyjaciel. Akcja osadzona jest w niezwykle brutalnym i przerażającym świecie, który przypomina średniowieczne fantasy. Ludzie żyją w strachu przed humanoidalnymi, ogromnymi istotami, które zabijają i pożerają każdego człowieka napotkanego na swojej drodze. Rasa ludzka jest na skraju wyginięcia, przy każdym ataku Tytanów - bo tak nazywają się te monstrualne potwory - ginie ogromna ilość ludzi. Ich jedyną szansą na przetrwanie są gigantyczne mury, za którymi się kryją oraz Oddziały Zwiadowców, którzy dzięki wyspecjalizowanemu sprzętowi są w stanie zadać Tytanom śmiertelne rany. Akcja rozpoczyna się w momencie, gdy ogromny, 60-metrowy Tytan narusza mur, a mniejsi Tytani niszczą rodzinną wioskę Erena oraz zabijają jego matkę. W wyniku tych wydarzeń główny bohater wraz z siostrą i przyjacielem wyrusza do innej wioski, w której zaciąga się do wojska oraz przyrzeka sobie, że zabije każdego Tytana napotkanego na swojej drodze. 

Shingeki no Kyojin stało się niezwykle kontrowersyjnym anime w krajach sąsiadujących z Japonią, co wcale mnie nie dziwi. Choć oglądałam już wiele tytułów, w których krew i oderwane części ciał były ważnymi elementami, to żadnego z tych anime nie mogę porównać do właśnie tego, które teraz recenzuję. Produkcja ta wstrząsnęła mną niesamowicie, kiedy obejrzałam pierwsze odcinki i stanęłam twarzą w twarz z przerażającą potęgą Tytanów - zaniemówiłam. Szczerze i otwarcie przyznaję, że nie wiedziałam, co powinnam o tym anime myśleć, ponieważ wizja tak monstrualnych, brutalnych, niezłomnych i praktycznie niezniszczalnych potworów wydaje mi się być niemożliwa do ogarnięcia. Bezbronność ludzka wobec Tytanów w tym anime powoduje, że ogarnia mnie strach i przede wszystkim respekt dla autora, który stworzył tak niezwykłą mangę. I to właśnie nie krew, resztki ciał czy brutalne śmierci wstrząsnęły mną najbardziej, a właśnie ta bezbronność i niemoc rodzaju ludzkiego w świecie, w którym walka z Tytanami wydaje się być beznadziejna i niemożliwa do zwyciężenia. 

Na szczególną uwagę zasługuje kreska, ponieważ z całą pewnością jest nietypowa i bardzo wyróżnia się spośród innych anime, które już oglądałam. Pogrubione linie dają postaciom nietypowego wyglądu, ale z drugiej strony mam wrażenie, że sposób rysowania bohaterów nieco wpływa na ich mimikę przy wyrażaniu uczuć jak chociażby przerażenia czy wściekłości. Niektóre emocje wypadają komicznie, a ja czasami zadaję sobie pytanie, czy to z twarzami bohaterów jest coś nie tak, bo - muszę przyznać - właśnie na to wygląda. Pomimo tego, że w niektórych ujęciach twarze bohaterów wypadają bardzo nieatrakcyjnie, to mimo wszystko ta nietypowa kreska dzięki swojej oryginalności na długo zapadnie mi w pamięć.

Sprawę Tytanów poruszyłam już troszkę wyżej, ale jest to zdecydowanie niewystarczająco, bo choć nie mogę napisać o nich zbyt wiele (1. nie za wiele o nich wiadomo i 2. nie chcę zdradzać szczegółów z mangi i anime), to koniecznie muszę przybliżyć ich sylwetki. Tak jak napisałam, nie ma o nich zbyt wielu informacji, podczas oglądania anime pojawia się mnóstwo pytań, a na zaledwie niewidoczną garstkę z nich udzielane są odpowiedzi, przez co widz ogląda każdy odcinek z wielkim niedosytem, bez większej wiedzy na ich temat. Wszystko to związane jest z wydarzeniami, które mają dopiero nastąpić. Tytani sprawiają wrażenie apatycznych, brak jakiegokolwiek wyrazu emocji na ich twarzach potęguje jedynie wrażenie, że są pewnego rodzaju potworami. Wśród Tytanów pojawiają się wyjątki, tzw. Odmieńcy, którzy wyróżniają się swoim zachowaniem.

Z początku bohaterów jest niewielu, jednak oczywiście z biegiem wydarzeń pojawia się coraz więcej postaci, szczególnie wtedy, gdy Eren wstępuje do wojska. Jak wiadomo - niektórych da się bardziej, innych mniej polubić, jednak większość bohaterów to naprawdę sympatyczne osoby, zdeterminowane, które pomimo przerażenia na widok Tytanów (nie należy zapominać, że to w większości praktycznie dzieci, a nie dorośli ludzie) niezłomnie stają z nimi do walki. Moją największą przychylność zdobyła Mikasa (następnie ktoś zupełnie inny, jednak ta postać, pojawia się dopiero w późniejszych odcinkach), czyli przybrana siostra głównego bohatera - jest małomówna, raczej nie okazuje emocji, jednakże jeżeli chodzi o sposób walki z Tytanami i zwinność - niewielu może się z nią równać. Jeżeli ktoś z was dzięki tej recenzji zapragnie obejrzeć to anime, muszę doradzić, aby nie przywiązywać się do postaci - giną oni szybciej niż bohaterowie Gry o tron.

Główny bohater to trochę bardziej skomplikowany przypadek, ponieważ nie tak do końca przypadł mi do gustu. Na samym początku sprawia wrażenie bezmyślnego, impulsywnego chłopca, który z miejsca chce rzucić się do walki, pomimo logicznych argumentów przyjaciół odradzających mu takie postępowanie. Z biegiem jednak czasu wyrabia się, przestaje być taki narwany, a jego charakter normuje się. Nie jest przedstawiony jako niezwyciężona postać i to podoba mi się najbardziej, ponieważ mam dosyć idealnych charakterów, którzy właśnie z tego powodu stają się dla mnie antybohaterami. Eren to z pozoru całkiem zwyczajna postać, jego zdolności w walce wykraczają niewiele powyżej normę. 

Akcja toczy się tutaj w bardzo nierównomierny sposób. Na samym początku, tj. pierwsze dwa odcinki jest jej sporo, później znacznie słabnie i w pewnym momencie znów skacze w górę - tak jest kilka razy. Dlatego też zdecydowanie proponuję zapoznać się z mangą, ponieważ z anime jest tak, że twórcy postanawiają dodać coś od siebie, dlatego niektóre momenty są po prostu przegadane, kiedy to w mandze ich nie ma i toczy się normalna, czasami naprawdę przebojowa akcja. Dlatego ja sama już po 20 odcinku anime od razu uciekłam do mangi, która wciąż jest ukazywana i akcja w niej poleciała znacznie bardziej do przodu, więc można zapoznać się z niektórymi wydarzeniami „na zapas” i po prostu czekać, aż pojawią się w anime. 

Pod względem muzycznym jest tu troszkę gorzej. W trakcie niektórych scen muzyka jest doskonała i idealnie dopasowana do akcji, przez co powoduje wzrost napięcia i oczekiwanie na to, co wydarzy się za chwilę. Niestety ani opening, ani ending nie zwrócił mojej uwagi, według mnie muzyka tutaj jest całkowicie przeciętna i niczym się nie wyróżnia. Nie wpada w ucho, nawet po wielokrotnym przesłuchaniu.

Shingeki no Kyojin to także świetny shounen, niektóre sceny walk są tutaj naprawdę zjawiskowe i budzą mój ogromny podziw. Większość z nich jest niestety skazana na porażkę, co powoduje największy smutek. Mamy tutaj również doskonały postapokaliptyczny klimat oraz niezłą dawkę horroru. Jednak przede wszystkim jest to świetne studium ludzkich reakcji w obliczu zagrożenia i nieuniknionej śmierci, bo tak naprawdę członkowie Oddziału Zwiadowców są najbardziej narażeni na śmierć i pożarcie żywcem przez Tytanów.


Coś chyba się rozpisałam (bardzo :)) wybaczycie Cobrze?



środa, 19 lutego 2014

Pytanie ^_^

Co powiecie żeby na blogu pojawiały się też recenzje filmów, seriali i książek?
Czy tylko ja ich kocham?
Pisałabym wam o wszystkich książkach, które przeczytałam ^_^








piątek, 14 lutego 2014

Kaichou wa Maid-sama!

Tytuł: Kaichou wa Maid-sama!
Gatunek: komedia, romans,  shoujo, szkolne
Rok wydania: 2010

TWÓRCY:
Studio: J.C.Staff
Autor: Hiro Fujiwara
Reżyser: Hiroaki Sakurai
Muzyka: Maeguchi Wataru

OPIS:



 Jak trafiłam na to anime? Znowu przez zwykły przypadek. Dostałam kilka obrazków od koleżanki(Konan) i tak jakoś zaczęłam grzebać w necie. Obejrzałam pierwszy odcinek, a potem następny i następny, tak mnie wciągnęło!
O czym jest Kaichō wa Maid-sama!? Duża część z Was może to doskonale wiedzieć, ale chyba warto napisać o tym anime, prawda? ^-^ 
     Ayuzawa Misaki jest przewodniczącą samorządu szkolnego w liceum Seika, które od ponad roku jest szkołą koedukacyjną, z tego też powodu większość uczniów to osobniki płci męskiej, przez których reputacja tej placówki edukacyjnej nie jest zbyt pozytywna. Omijana jest szerokim łukiem przez prawie wszystkie dziewczyny. Misaki wzięła sobie za cel wychowanie facetów i ściągnięcia do szkoły więcej młodych kobiet.
Z pozoru niewinna przewodnicząca szkoły z bardzo dobrymi wynikami w nauce, a tak naprawdę uważana przez chłopaków za istnego demona! Jednakże Ayuzawa ma pewien sekret, o którym nie chciałaby, żeby ktokolwiek się dowiedział. Jest nim bowiem to, że po szkole pracuje jako kelnerka w maid kissaten, czyli kawiarni, w której dziewczęta noszą urocze stroje pokojówek. W końcu jednak jej tajemnica zostaje odkryta przez szkolnego przystojniaka i łamacza serc wszystkich dziewczyn - Usui TakumiegoMisaki jest załamana, jest pewna, że następnego dnia wszyscy dowiedzą się o jej popołudniowym zajęciu, a jej kariera jako przewodniczącej szkoły się skończy. Ku jej zdziwieniu nic takiego się nie stało, Usui zachowuje jej sekret dla siebie. Następnego dnia Takumi pojawia się jednak w kawiarni jako klient! Czego on chce od Misaki? Czy wyda w końcu jej tajemnice? Czy może zacznie ich coś łączyć?
     Ogólnie fabuła tego anime jest dość przeciętna. Szkoła, romans, tajemnice - nic nadzwyczajnego, ale jednak anime ma w sobie to coś, że można by je obejrzeć kilka razy. Główne postaci zdecydowanie wyróżniają się na tle innych. Misaki jest energiczną i charyzmatyczną dziewczyną, która każdemu chce pomóc. Warto też wspomnieć, że jest pracoholiczką. Uczy się do późnych godzin, a w wolnym czasie pracuje, żeby pomóc rodzinie, która znajduje się w dość kiepskiej sytuacji finansowej. Takumi jest natomiast inteligentnym, przystojnym i uzdolnionym we wszystkich kierunkach chłopakiem. Zawsze jest gotów ratować Ayuzawę w trudnych sytuacjach. Jako jedyny jest zdolny się jej przeciwstawić. Przez Misaki nazywany jest "zboczonym kosmitą". W stosunku do niej jest zazdrosny i zaborczy. To chyba miłość, co nie? ^-^
     Grafika jest dość przeciętna. O ile projekty postaci są dopracowane, to niekiedy tło pozostawia trochę do życzenia. Nie można jednak zaprzeczyć, że nasz kochany "zboczony kosmita" jest naprawdę przystojny. ^-^ Misaki również jest bardzo ładną dziewczyną tylko, jak dla mnie, jej rumieńce są dość nienaturalne.
Muzyka idealnie wpasowuje się w klimat tej produkcji. Jest ładna i miło się jej słucha. Opening i endingi mnie osobiście się bardzo podobają, mają coś w sobie, jednakże to już zależy od gustu. W końcu nie wszystkim można dogodzić.
     Moim zdaniem zakończenie jest małym minusem tej serii. Nie rozwiązuje wszystkich wątków, a w endingach pojawiają się dość ciekawe sceny nie ukazane w anime, które dotyczą np. przeszłości Usuia. Niewątpliwie wiele fanów liczy na kontynuację, jednak jak na razie jej nie widać. Ja również jej wyczekuję i mam nadzieję, że w końcu się ukaże. Co prawda, wiem co się wydarzy, gdyż czytam mangę, ale jednak... anime to co innego. ^-^
     Sądzę, że jest to anime, które powinna obejrzeć każda dziewczyna, która jest fanką romansu. Panów natomiast mogą zainteresować stroje noszone przez dziewczyny w kawiarni.  ^-^



czwartek, 13 lutego 2014

No.6

Tytuł: NO.6
Gatunek: dramat, science-fiction, shounen ai
Rok wydania: 2011

TWÓRCY:
Studio: Bones
Autor: Atsuko Asano
Reżyser: Kenji Nagasaki Muzyka: Keiichi Suzuki



Akcja No. 6 toczy się w mieście o takiej właśnie nazwie oraz znajdujących się wokół niego slumsach zwanych Zachodnim Blokiem. Całość dzieje się w niedalekiej przyszłości jakiś czas po tym, jak świat podzielił się na 6 państw-miast po kolejnych wojnach, rujnujących ludzkość i naszą planetę. Shion w wieku dwunastu lat mieszka wraz z matką w elitarnej dzielnicy No. 6. Pewnej nocy jednak udziela schronienia swojemu rówieśnikowi imieniem Nezumi (jap. szczur albo mysz), który jest ścigany przez policję. Następnego dnia chłopak znika i powraca do slumsów. Pomoc uciekinierowi nie pozostaje jednak bez konsekwencji. W kontrolowanym przez państwo społeczeństwie służbistów taki czyn jest wręcz nie do pomyślenia i Shion wkrótce traci wszystkie przysługujące mu dotychczas przywileje, jak i możliwość brania udziału w specjalnym programie nauczania jako niezwykle zdolny uczeń. Zostaje także wraz z matką zmuszony do przeprowadzki do biednej dzielnicy miasta zwanej Lost Town.
    Cztery lata później Shion pracuje w miejskim parku. Pewnego dnia wraz z współpracownikiem na terenie skweru znajduje ciało staruszka. Wkrótce z mediów dowiaduje się, że mężczyzna miał zaledwie 31 lat. Zaczyna to wzbudzać podejrzenia chłopaka. Niedługo potem w jego obecności nagle umiera jego współpracownik, a w momencie śmierci z szyi mężczyzny wydostaje się sporych rozmiarów osa. Wkrótce Shion zostaje oskarżony o zamordowanie kolegi z pracy i aresztowany. Podczas transportu do więzienia uwalnia go i ratuje Nezumi, po czym zabiera chłopaka do swojego domu w slumsach. Z czasem do Shiona coraz bardziej dociera, że idealna wizja utopijnego państwa jest jedynie złudnym wrażeniem, przykrywką dla działań totalitarnych władz. Obu chłopaków zaczynają także łączyć nie do końca jednoznacznie relacje...
      Jak rozwinie się ta znajomość? Czy Nezumiemu uda się spełnić swoje pragnienie i doprowadzić No. 6 do upadku? Skąd wzięła się jego nienawiść do tego państwa? Jak potoczą się losy obu bohaterów? Tego już dowiecie się z tej całkiem ciekawej, chociaż zbyt krótkiej serii.
      No. 6 jest serią dość oryginalną, aczkolwiek nieco chaotyczną, ponieważ nie wszystko zostaje wyjaśnione w anime, które powstało na wzór powieści Atsuko Asano.
     Kreska jest ładna i przyjemna dla oka, a wygląd postaci charakterystyczny.
     Co do muzyki, jest ona zwyczajnie przeciętna, nie rani ucha, ale także nie wprawia w zachwyt.
     No. 6 zarówno główni bohaterowie, jak i niektóre postaci poboczne, są bardzo charakterystyczni. Nezumi jest inteligentnym, cynicznie nastawionym do życia cwaniaczkiem żyjącym w slumsach. Mimo tego jest wielbicielem literatury klasycznej, między innymi Szekspira. Ma także talent artystyczny - występuje w kobiecym przebraniu jako aktorka imieniem Eve oraz śpiewa. Szczególną nienawiścią darzy No. 6 i marzy o doprowadzeniu państwa-miasta do upadku, co próbuje zrealizować. Z jakim skutkiem - tego już Wam nie powiem ;). Shion zaś jest wyjątkowo naiwnym i błogo nieświadomym wielu faktów chłopcem, który żył pod kloszem w utopijnym No. 6. Obaj bohaterowie są swoimi zupełnymi przeciwieństwami. Mimo to jednak rozwija się między nimi specyficzna, niejednoznaczna więź. Ciekawą postacią jest także żyjąca w slumsach wśród sfory psów Inukashi czy chociażby przyjaciółka Shiona z dzieciństwa Safu, która darzy chłopaka nieodwzajemnioną miłością i miewa problemy z wyrażaniem swoich uczuć.
     Mimo wszystko dla sporej liczby osób najważniejszą kwestią w tym anime nie jest walka z totalitarnym państwem czy wizja utopii. Wielu bowiem nurtuje zupełnie co innego - czy Nezumi i Shion są gejami (marzenie yaoistek :)jestem jedną z nich więc mam nadzieję że tak) i łączy ich coś więcej czy też nie? Oto jest pytanie. Stąd także wpisane w tagach shounen ai, które dla niektórych może być kwestią sporną.
     Samo anime według mnie jest niezłe, chociaż mogłoby być przynajmniej trochę dłuższe. Wciśnięcie całej akcji w 11 odcinków nie działa na korzyść tej serii, zwłaszcza biorąc pod uwagę dość trudną tematykę wizji utopii, a także różnych relacji międzyludzkich. Mimo wszystkim poleciłabym zainteresowanym No. 6, chociaż z pewnością jest to anime skierowane znacznie bardziej do żeńskiej części odbiorców ;).




Nezumi Vocal Song

czwartek, 6 lutego 2014

Kochaniii ^_^

Obiecuję że w najbliższym czasie dodam notkę o "No.6"
Musicie mi wybaczyć, wróciłam do szkoły i nie mam możliwości napisać nic, ale obiecuję że się poprawię ^_^









czwartek, 30 stycznia 2014

Z innej beczki

Może ktoś oprócz Modnego Kotka mnie czyta...
Jeśli tak, mam do was prośbę...
Jeżeli moglibyście coś zmienić w nich, to co?
Byłaby to cenna uwaga od każdego ^.^